czwartek, 12 grudnia 2013

Motywy literackie w Procesie


Miasto – stanowi arenę akcji powieści. Nieznana stolica nieznanego państwa pełna jest mrocznych zakamarków, uliczek, zabytków. Miasto jest przedstawione w ponurych, pastelowych barwach, co bardzo mocno wpływa na klimat powieści. Spowita mgłą stolica fascynuje i przeraża czytelnika. Sam Józef nie czuje się bezpiecznie na jej przedmieściach, gdzie otaczały go odrapane kamienice, na których strychach odbywały się potajemne procesy niesłusznie oskarżonych ludzi.
Kobieta – w powieści nie ma jednej dominującej postaci kobiecej. Przedstawicielki płci pięknej pełnią bardzo ważną rolę w życiu głównego bohatera. „Kobiety mają wielką moc”, mawiał Józef. Choć nie udało mu się zdobyć serca panny Bürstner, to z łatwością uwiódł pokojówkę Leni oraz praczkę z sądu. Stara i otyła pani Grubach, właścicielka pensjonatu, traktowała bohatera na innych zasadach niż pozostałych mieszkańców. Był on jej ulubionym najemcą, ponieważ potrafił z nią rozmawiać i był dla niej miły. Józef K., miał zamiar wykorzystać swoje znajomości z kobietami w swoim procesie, ponieważ wiedział, iż one potrafią zdziałać więcej w jego sprawie niż niejeden adwokat.
Praca – to jedyne pole sukcesów Józefa K. Bohater był prokurentem, który już w wieku trzydziestu lat miał wielkie szanse na osiągnięcie prestiżowego stanowiska wicedyrektora banku. Bardzo skrupulatnie wykonywał powierzone mu zadania, nigdy się nie spóźniał, wszystko robił najlepiej jak potrafił. Po aresztowaniu miał nadzieję, że dzięki pracy zapomni o osobistych problemach i zachowa jasność umysłu, lecz tak się nie stało.
Przemiana – Józef K. przeszedł metamorfozę. Z pewnego siebie człowieka odnoszącego sukcesy zawodowe i szanowanego obywatela stał się zagubionym i bezradnym oskarżonym, który utracił cały swój autorytet i stał się jedynie numerkiem w sprawie sądowej. Proces wywołał nieodwracalne zmiany w psychice głównego bohatera. Doprowadził nawet do tego, iż uwierzył on w swoją winę i uważał wyrok śmierci za uzasadniony, dlatego mu się poddał bez sprzeciwu.
Kara – motyw ten pojawia się przynajmniej dwukrotnie w powieści. Najpierw ukarani zostali Willem i Franciszek, na których poskarżył się przed sędzią śledczym Józef. Pomimo próśb bohatera siepacz nie zaprzestał chłosty, argumentując to słowami:
„(…)kara jest równie sprawiedliwa jak nieunikniona”.
W przypadku Józefa kara była nieporównywalnie wyższa, ponieważ wykonano na nim wyrok śmierci. Słowa siepacza ukazywały mechanizmy rządzące działaniami sądu, według którego każdy oskarżony był winny stawianych mu zarzutów.

"Proces" F.Kafki - Kim jest Józef K.?

Na początku warto dowiedzieć się kim tak właściwie jest główny bohater powieści.
A więc, kim jest Józef K.?
Józef K., jest postacią niezindywidualizowaną, tzn. nie posiada żadnych cech, które by go wyróżniały spośród innych ludzi. Jest człowiekiem przeciętnym, typowym. Czytelnik wie o nim bardzo niewiele, ale niewiedza ta jest przez autora zamierzona. O Józefie K. wiemy na pewno tylko tyle, że ma trzydzieści lat i pracuje w banku. Autor wskazuje nam też, iż Józef ma ściśle określone nawyki: czasem odwiedza piwiarnię z kolegami, zaś raz w tygodniu kochankę Elzę. Wygląd Józefa K., poza bardzo ogólnymi informacjami, pozostaje do końca powieści nieznany. Jest to bohater niezależny, z nikim nie jest blisko związany, jest samotny. Dopiero absurdalny proces wytrąca go z normalnego trybu życia, zmuszając do działania.

Życie wewnętrzne bohatera również nie jest ukazywane – Proces nie jest powieścią psychologiczną. Autor podaje imię bohatera, ale nie ujawnia jego nazwiska, zastępując je inicjałem – pierwszą literą. Służy to ukazaniu bohatera jako tzw. everymana, czyli „człowieka każdego”, niczym nie wyróżniającego się od innych. Redukcja nazwiska w świetle tytułu utworu może także kojarzyć się z tekstami prasowych relacji z procesów sądowych – zawsze podawane jest tylko imię i pierwsza litera nazwiska oskarżonego. Główny bohater zostaje poddany bezsensownej, niezrozumiałej dla niego inwigilacji. Chociaż nie popełnił żadnego przestępstwa, został postawiony przed sądem, a jego proces był absurdalnym widowiskiem, gdyż Józef K. nie miał żadnej możliwości obrony.

Podsumowując możemy więc stwierdzić, iż Józef K. był solidnym, cenionym przez dyrektora pracownikiem. Prowadził ustabilizowane życie, którego porządek został zburzony dopiero w momencie aresztowania.
 

#1

My szaleni humaniści.
Wszyscy schludni, względnie czyści
Zajmujemy się liryką
Oraz inną poetyką
Każdy z nas jest wyjątkowy
Na swój sposób przebojowy
Każdy z nas kocha naukę
No i oczywiście sztukę