wtorek, 4 lutego 2014

Europejski Waszyngton

Zajmuje odległe pozycje w sondażach atrakcyjnych miast na świecie. Jest zaliczany do najmniejszych stolic świata, przez co wielu obcokrajowców mylnie uważa Nowy Jork, a nie Waszyngton za stolicę USA. Jest wyjątkowy pod względem swojego położenia i historii – kiedy w polityce dzieje się coś ważnego, na Waszyngton patrzy nie tylko naród amerykański, ale cały świat!
Waszyngton leży nad rzeką Potmac w niewielkim obszarze nazywanym Dystryktem Kolumbii, położonym między stanami Maryland i Wirginia. Miasto obejmuje również aglomeracje leżące w sąsiednich stanach, m.in. Rockville, Collage Park, Fairfax czy Falls Church. Obszar Metropolitarny Waszyngtonu zajmuje dziewiąte pod względem wielkości miejsce w USA. Zamieszkuje go ponad 600 tysięcy osób, z czego aż 66% stanowią Afroamerykanie. W ciągu każdego dnia jego populacja rośnie o prawie milion, co wiąże się z migrującymi do pracy w stolicy mieszkańcami okolicznych miejscowości. Jest bardzo dobrze skomunikowane, nawet z odległym Bostonem czy Nowym Jorkiem. Większość mieszkańców, obok katolicyzmu, ewangelicyzmu i innych odłamów, wyznaje protestantyzm. Są oni pozbawieni niektórych praw politycznych. Nie mają swoich przedstawicieli w Kongresie USA, gdyż jako społeczność stolicy nie mogą uczestniczyć w takowych wyborach. Pozbawieni są również prawa do strajku. Waszyngton odgrywa niewielką rolę w przemysłowym i handlowym życiu kraju – rząd USA chcąc utrzymać miasto jako „ponadklasowe”, ogranicza wszelki rozwój przemysłu.
Historia miasta jest niezwykle interesująca, związanych jest z nim wiele ciekawych faktów i anegdotek, a świadczą o tym znaczące daty m.in. 16 lipca 1790 – założenie miasta przez Jerzego Waszyngtona. Wybudowano go według planów francuskiego urbanisty Pierre’a Charlesa L’Enfanta i czarnoskórego Amerykanina Benjamina Bannekera – dwanaście szerokich alei (mające nazwy stanów) przecina regularną siatkę prostopadłych ulic, te biegnące z północy na południe oznaczone są liczbami, z zachodu na wschód – literami. W 1792 roku wmurowano kamień węgielny w fundamenty Białego Domu, a w 1800 roku rząd przeniósł się do budującej się stolicy, która już w 1802 roku uzyskała status miejski. W 1814 roku podczas wojny amerykańsko-brytyjskiej znaczna część miasta została spalona przez desant angielski. W XIX wieku, pomimo swej rangi społecznej, pozostał niewielkim, spokojnym i zaniedbanym miastem. Zaczęło się rozwijać dopiero wtedy, gdy USA weszło w okres imperializmu i przeobraziło się w potężne państwo kapitalistyczne.
Waszyngton wydaje się być spokojniejszy, cichszy, mniej zabiegany, niż inne miasta USA. Nawet nie ma tam wysokiej zabudowy, tak charakterystycznej dla innych amerykańskich miast. Budynki mają wysokość równą szerokości ulicy, przy której stoją plus sześć metrów. Konwencja ta utrzymywana jest według pierwotnych planów L’Enfanta, przekształcając Waszyngton w istny Paryż kontynentu Amerykańskiego. Choć nie od czuwa się w nim natłoku turystów, to obfituje on w wiele różnorakich atrakcji. Jest prawdziwą skarbnicą fascynujących budowli architektonicznych i dzieł sztuki. Oto najważniejsze, najbardziej znane a zarazem najpiękniejsze miejsca w Waszyngtonie!
Obowiązkowym punktem zwiedzania Waszyngtonu jest oficjalna siedziba i miejsce pracy prezydenta Stanów Zjednoczonych, mający już ponad 200-letnią historię, Biały Dom. Kamień węgielny pod jego budowę położył Jerzy Waszyngton, a zaprojektował go James Hoban. Jego pierwszymi mieszkańcami byli John i Abigail Adamsowie. Znajdują się tam 132 pokoje, 32 łazienki, 412 drzwi, 147 okien, 28 kominków, 7 zejść schodowych, 3 windy, kino, kręgielnia i pokój bilardowy. W tym kunsztownym domu mieszkali wszyscy prezydenci USA, oprócz George’a Waszyngtona. Biały Dom jest jedyną rezydencją prezydencką, która jest otwarta dla zwiedzających. Niemniej jednak dostanie się tam jest procesem czasochłonnym i mozolnym, a zaangażowane w niego są placówki dyplomatyczne i kongresmeni, którzy odpowiedzialni są za „załatwienie” wejścia na ten wyjątkowo zamknięty teren.
Kolejnym punktem jest wznoszący się na Wzgórzu Kapitolińskim, pełniący funkcję Kongresu Stanów Zjednoczonych – Kapitol. Spotykają się tam przedstawiciele rządu oraz senatu. Budynek został wybudowany w 1824 roku, jednak był wtedy bardzo podatny na pożary i potrzebował ciągłych rekonstrukcji. Kilkadziesiąt lat później architekt Thomas U. Walter, otrzymując zadanie zmienienia starej kopuły na nową, zaprojektował podwójną – mniejszą kopułę wewnątrz większą, co tworzy iluzję wysokości.
W Waszyngtonie znajduje się największy na świecie kompleks muzeów i ośrodków edukacyjno-badawczych – Instytut Smithsona. Należy do niego m.in. Natural History Museum. Zostało one założone w 1910 roku. Jest to miejsce, w którym możemy przenieść się nawet do czasów epoki lodowcowej. Możemy zobaczyć tam ponad 125 milionów eksponatów: roślin, zwierząt, skamieniałości czy wytworów kultury ludzkiej. Należy wspomnień, że miasto i kompleks Smithsonian nie podąża za trendem kultu pieniądza i wstęp do wszystkich obiektów spiętych tą nazwą jest całkowicie darmowy.
Żelaznym punktem wycieczki jest Holocaust Memorial Museum – muzeum, będące jednocześnie oficjalnym pomnikiem upamiętniającym Holocaust, poświęconym ludziom z całego świata, którzy mieli odwagę przeciwstawiać się nienawiści, ludobójstwu, jak również wszystkim tym, którzy stoją na straży ludzkiej godności.
Memoriał Lincolna to pomnik upamiętniający szesnastego prezydenta USA Abrahama Lincolna. Znajduje się on w parku National Mall w Waszyngtonie, a wyglądem przypomina klasyczną grecką świątynię. Zbudowany jest na planie prostokąta i otoczony 38 kolumnami doryckimi. Dwie z nich stoją przy wejściu, a 36 symbolizuje 36 stanów, tworzących Unię w momencie śmierci Lincolna. Przed memoriałem rozpościera się tzw. Reflective Pool – ogromny akwen wodny o prostokątnym kształcie. To tutaj właśnie przemawiały tak wielkie postacie jak Martin Luther King Jr. Miejsce to widziało kawał historii.
Waszyngton jest unikalny i jednocześnie wyjątkowo odmienny. Często mówi się o nim jako o najbardziej „europejskim” mieście na tej półkuli, czemu trudno się dziwić. Projekt L’Enfanta po dziś dzień wiedzie prym w architekturze, a ciągi ulic starają się prowadzić do najważniejszych atrakcji. Jedyne co zdradza prawdziwie Amerykańską naturę, to zabieganie mieszkańców w godzinach porannego szczytu.
Od mieszkańca
Nie mogę się nie zgodzić co do wszystkiego tego, co o Waszyngtonie zostało właśnie powiedziane. Jest to miasto wyjątkowe i przede wszystkim – nie będące w stanie przytłoczyć. W jego centralnej części panuje wyjątkowy porządek, który ma za zadanie propagować turystykę i wyjścia mieszkańców z domu, ale jak wiadomo żadna metropolia nie kończy się na tym obwodzie. Wystarczy wyjść dalej i trafiamy na dzielnice mniej zadbane, miejsca, gdzie niestety natrafimy na bezdomnych i mniej przyjaznych prawu obywateli – coś co spotykamy w każdym wielkim mieście. To, co w Waszyngtonie jest jednak wyjątkowe, to właśnie ta „europejskość” i sposób w jaki przebija spod ugruntowanej kultury. Oerdnung jest pojęciem zawsze leżącym u podstaw tych ulic, które prowadzą nas tam gdzie aktualnie chcemy trafić, system transportu jest przejrzysty, a pod warstwą asfaltu kryje się historia USA. Miejsce to jest kolebką tego imperium, spokojnym grobowcem historii i istną porodówką polityczną. Często niedoceniane ze względu na rozmiar,  mylone jako „nie-stolica”, przez turystów skazane na stereotypowe określenie miejsca nudnego – taki jest właśnie Waszyngton. Dla mnie stał się domem, którego odkrywanie sprawia ogromną satysfakcję. Każdy krok pokazuje mi inną jego część – kiedy krążę wśród historycznych budynków Georgetown wystarczy, że obrócę głowę w stronę Rosslyn i widzę małą plamę wieżowców oraz autostrad. Kiedy wsiądę w pociąg metra, mogę dojechać nim dosłownie pod Pentagon, aby następnie dotrzeć do Placu Enfanta mostem nad rzeką Potomac. Kiedy powracam do Falls Church zostawiam za sobą wielkie miasto i obracam się w typowych przedmieściach. To właśnie to jest głównym urokiem Waszyngtonu – jego różnorodność, spotykaną na każdym kroku i w każdym ulicznym korku.
Nie ma dwóch identycznych miejsc na świecie. Wybierając się gdzieś, odkrywamy nieznane. Zagłębiamy się w tym miejscu. Co jeszcze nas tam spotka? Stany Zjednoczone dla nas – Europejczyków są zupełną abstrakcją. Nowy świat, który wzbudza w nas ciekawość. Chcemy dowiedzieć się, jak tam jest. Wycieczka do USA? Czemu nie. W każdym stanie jest coś niesamowitego. Uważam, że powinniśmy zacząć ją od najbardziej bliskiego nam miasta – europejskiego Waszyngtonu, który całym swoim pięknym wprowadzi nas w tą przygodę życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz